Czy trzeba zapinać pasy „z tyłu”? Czy kierowca za to odpowiada?

Czy trzeba zapinać pasy „z tyłu”? Czy kierowca za to odpowiada?

You are currently viewing Czy trzeba zapinać pasy „z tyłu”? Czy kierowca za to odpowiada?
Czy trzeba zapinać pasy „z tyłu”? Czy kierowca za to odpowiada?

Artykuł 39 Prawa o ruchu drogowym precyzyjnie wymienia sytuacje, w których nie trzeba zapinać pasów. Katalog ten jest zamknięty i dotyczy konkretnych osób (np. kobiety w widocznej ciąży, osoby z zaświadczeniem lekarskim) lub funkcji (np. służby mundurowe przy przewożeniu zatrzymanych, zespoły medyczne w akcji).

Przepis ten w żadnym punkcie nie uzależnia obowiązku zapinania pasów od miejsca zajmowanego w pojeździe.

Kiedy legalnie nie musisz mieć pasów?

Dla porządku przypomnijmy, kiedy prawo (art. 39 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym) pozwala nie zapinać pasów. Są to sytuacje wyjątkowe:

  • Kobiety w widocznej ciąży. (Uwaga: „widoczna” to pojęcie ocenne. Dla bezpieczeństwa płodu lekarze i tak zalecają pasy z adapterami).
  • Taksówkarze – ale tylko podczas przewożenia klienta (względy bezpieczeństwa przed napadem).
  • Zespoły medyczne w trakcie akcji.
  • Osoby z zaświadczeniem lekarskim o przeciwwskazaniach.

Jeśli nie należysz do tej grupy przepisy mówią – zapinaj pasy.

Oznacza to, że:

Fakt siedzenia na tylnej kanapie nie jest przesłanką do zwolnienia z obowiązku.

Zasada z ust. 1 jest bezwzględna: „Kierujący pojazdem samochodowym oraz osoba przewożona takim pojazdem (…) są obowiązani korzystać z tych pasów podczas jazdy”.

Jeśli więc nie jesteś w widocznej ciąży, nie posiadasz zaświadczenia lekarskiego ani nie wykonujesz czynności służbowych wymienionych w ustawie, masz obowiązek zapiąć pasy, niezależnie od tego, czy siedzisz z przodu, czy z tyłu.

Czy kierowca odpowiada za to, że pasażer zapnie pas?

Wielu kierowców żyje w błędnym przekonaniu, że ich odpowiedzialność kończy się w momencie ruszenia z miejsca. Myślą: „Przecież wiozę dorosłego człowieka. Jeśli on w trakcie jazdy odepnie pas, to jego problem”.

Sąd Najwyższy w wyroku z 17 listopada 2021 r. (sygn. akt V KK 384/21) rozwiał wątpliwości, stawiając sprawę jasno: obowiązek kierowcy nie jest jednorazowy, lecz ciągły.

Stan faktyczny był następujący. Pasażerka wracająca z wakacji, zmęczona podróżą, postanowiła zdrzemnąć się na tylnej kanapie. Co ważne, zapięła pasy, ale zrobiła to w sposób nieprawidłowy, dostosowany do pozycji półleżącej. Pas biodrowy znalazł się na brzuchu, a część piersiowa wisiała luźno, nie stabilizując tułowia.

Kierowca zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. Prędkość nie była zawrotna (ok. 50-60 km/h). Inni pasażerowie, którzy siedzieli prosto i mieli poprawnie zapięte pasy, wyszli z wypadku niemal bez szwanku. Pasażerka zginęła na miejscu. Luźny i źle ułożony pas w momencie uderzenia zadziałał jak gilotyna, miażdżąc jej narządy wewnętrzne.

Początkowo sądy niższej instancji uniewinniły kierowcę, uznając, że to pasażerka sama sobie zaszkodziła. Sąd Najwyższy jednak uchylił ten wyrok. Dlaczego?

Kierowca ma obowiązek upewnić się, że pasażerowie mają pasy zapięte prawidłowo nie tylko przed startem, ale także kontrolować to w czasie jazdy. Sąd wskazał, że kierowca powinien obserwować sytuację w pojeździe (np. w lusterku wstecznym). Jeśli widzisz, że pasażer przyjmuje pozycję leżącą, manipuluje przy pasach lub układa je pod pachą – musisz zareagować. Jeśli tego nie zrobisz, a dojdzie do tragedii, możesz odpowiadać za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym (art. 177 § 2 k.k.), nawet jeśli błąd popełnił pasażer.

Odpowiedzialność kierowcy jest wyłączona tylko wtedy, gdy sytuacja była dla niego nie do przewidzenia. Przykładowo: pasażer siedzący dokładnie za plecami kierowcy odpina pas cicho i w ułamku sekundy tuż przed zderzeniem. Jeśli jednak sytuacja trwała dłużej (np. drzemka), kierowca wg SN nie ma usprawiedliwienia.

A co z odszkodowaniem ?

Teraz przejdźmy do pieniędzy. Co się dzieje, gdy pasażer ginie przez własną lekkomyślność (brak pasów), ale z winy kierowcy (wypadek)? Idealnym przykładem jest sprawa rozpatrywana przez Sąd Apelacyjny w Szczecinie (sygn. akt I ACa 318/17).

Pijany kierowca uderzył w drzewo. Pasażer (Pan R.) zginął na miejscu. Pasażer ten popełnił dwa błędy: Wsiadł do auta z pijanym kierowcą. Nie zapiął pasów bezpieczeństwa. Po śmierci pasażera, jego 4-letni syn domagał się zadośćuczynienia od ubezpieczyciela za utratę ojca.

Mechanizm „Przyczynienia się” – czyli jak stracić połowę pieniędzy na własne życzenie.

Wielu pasażerów myśli: „Skoro mam pełne ubezpieczenie, a kierowca ma OC, to w razie wypadku rodzina dostanie odszkodowanie”. To prawda, ale nikt nie dodaje małym druczkiem. Dostanie tyle, na ile sam o siebie zadbałeś. W prawie cywilnym istnieje bezwzględna zasada wyrażona w art. 362 Kodeksu cywilnego. Mówi ona, że jeśli poszkodowany swoim zachowaniem przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu.

W języku prawniczym nazywamy to „przyczynieniem”. W języku życiowym to po prostu drastyczny „rabat”, jakiego udzielasz ubezpieczycielowi na własne zdrowie i życie.

Dlaczego w tej sprawie Sąd zabrał aż 50%?

W omawianej sprawie (wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, sygn. I ACa 318/17) zmarły ojciec popełnił kumulację błędów, która doprowadziła do tak surowej oceny Sądu:

  1. Biegli uznali, że gdyby pasażer był przypięty, obrażenia byłyby znacznie mniejsze, a być może mężczyzna by przeżył.
  2. Pasażer wsiadł do auta, wiedząc (lub mogąc łatwo ocenić), że kierowca jest pijany.

Sąd uznał, że choć fizycznie wypadek spowodował kierowca (uderzając w drzewo), to pasażer w połowie „zapracował” na swój tragiczny los. To oznacza, że jedno kliknięcie pasem bezpieczeństwa było warte 50 000 zł. Te pieniądze przepadły bezpowrotnie.

Potrzebujesz porady prawnej?

Treść przekazywana na niniejszym Blogu ma charakter ogólny i nie stanowi porady prawnej. Celem Bloga jest udzielenie nieodpłatnie możliwie najszerszych informacji. Pamiętaj jednak, że każda sprawa jest inna i wymaga indywidualnego podejścia. Aby uzyskać poradę prawną skontaktuj się z nami dzwoniąc na numer 512 976 090. Możesz też napisać e-mail lub wypełnić prosty formularz kontaktowy.   

Skomentuj

Dodaj komentarz